Tak, wiem że od napisania ostatniego posta minął prawie miesiąc. I bardzo za to przepraszam - kompletny brak weny
i trochę mniej czasu niż zazwyczaj. Zdaję sobie sprawę, że dużo osób tu nie zagląda, więc nie ma sensu się tłumaczyć. Chcę to zrobić dla własnego spokoju. W końcu wpadłam na pomysł (korzystając z bloga myBODIE, posty zamieszcza tam dziewczyna mojego brata): MITY DIETETYCZNE. Ponieważ mój blog nie jest o dietach, będą to raczej mity ŻYWIENIOWE. To zaczynajmy.
Warto zacząć od zrzucania wszystkiego na geny. Ile razy już słyszałam jak ktoś z nadwagą czy nawet otyłością mówi: mój tata też taki jest/był; a bo moja babcia też miała taką budowę. No dobrze, czasami rzeczywiście tak jest. Jednak najczęściej jest to wina złych nawyków żywieniowych królujących na stołach naszych, naszych babć itd. Wystarczy zmienić trochę nasz codzienny jadłospis i zobaczyć jak zmienia się nasze ciało (oczywiście trzeba także zadbać o aktywność fizyczną).
Myślicie, że owoce nie tuczą? Mylicie się. Wszystko co jecie W NADMIARZE zamienia się
w niechciany (myślę) dla was tłuszcz. Oczywiście wiadomo, że owoce powinno się jednak jeść codziennie (już sama piramida żywieniowa nam to wskazuje). Należy to robić jednak z umiarem, zresztą tak jak większość rzeczy.
Kto z was nie słyszał o tym, że powinno się jeść kolacje do godziny 18-19? Myślę, że mało która osoba (stosująca się do zasad zdrowego odżywiania). Czyli jak widać jest to mit dość popularny. Ważne jest raczej to, żeby nasz ostatni posiłek jeść na 2-3 godziny przed snem. Załóżmy, że chodzę spać o godzinie 22-23 - wychodzi na to, że kolację powinnam zjeść o 19-20. Nie byłoby sensu jeść jej o 18, bo jeszcze przed snem usłyszałabym burczenie w brzuchu, co z kolei zmusiłoby mnie
do spożycia jakiejś przekąski (raczej nie najzdrowszej).
I ostatni mit: jak będę jeść BARDZO MAŁO to na 100% schudnę. Czyli mowa tu praktycznie o tak zwanej głodówce. Proszę was, ludzie! Nawet nie wiecie jak bardzo sobie tym szkodzicie.
Ja po prostu mówię temu !NIE! Powodów tego jest dużo, więc odsyłam was do artykułów
o głodówkach.
To by było tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że post was zaciekawił i będziecie zaglądać tu częściej :)