Nie tylko dieta – także ćwiczenia
potrzebne są do osiągnięcia swojego celu. Dobrze wiem, jak trudno jest uwierzyć
w to, że da się radę. Jak dobra musi być motywacja, żeby ćwiczyć regularnie.
Wierzysz, że za sprawą dobrej motywacji, uda Ci się dotrzeć do celu? Jeśli
twoja odpowiedź to NIE, szkoda – źle wybrałeś. Jeśli jednak TAK, to jesteś na
dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu, a ja chce ci w tym pomóc.
Jak zacząć ćwiczyć? Jeśli nie miałaś
wcześniej do czynienia ze sportem (w większym stopniu) czy jesteś osobą, która
raczej mało się rusza, to mam dla ciebie kilka rad.
1) CEL! Co jest twoim – wymodelowanie sylwetki,
schudnięcie, a może utrzymanie dobrej kondycji? To ma znaczenie, bo przecież
nie każdy trening jest taki sam.
2) CZĘSTOTLIWOŚĆ I LICZBA POWTÓRZEŃ! Nie
wierzcie we wszystko, co widzicie w internecie. Przecież dziesięć przysiadów,
pompek, brzuszków, pajacyków, podciągnięć na drążku czy jakiejkolwiek innej
czynności nic wam nie da! Tym bardziej, jeśli będziecie to robić tylko raz lub
dwa razy w tygodniu. Tak więc – regularnie i z coraz większą ilością powtórzeń,
bo po pewnym czasie organizm się przyzwyczai i to, co robiliście zwykle (a
dawało efekty) nie będzie żadnym wyzwaniem (nie będzie dawało efektów), a
przecież nie, o to chodzi.
3) PIERWSZEŃSTWO MA TO, CO LUBISZ! Na
sam początek nie musisz wybierać tego, co przynosi ‘najlepsze’ efekty – jak np.
bieganie czy trening z popularną trenerką fitness. Nie ma sensu robić tego, co
Ci nie odpowiada, bo szybko zniechęcisz
się do sportu i zaczniesz wymyślać, coraz to liczniejsze wymówki, dzięki którym
będziesz mogła siedzieć na kanapie, jeść chipsy i oglądać ulubiony serial.
Zacznij od tego co lubisz – pływanie, taniec, a może badminton? Chodzi o to,
żeby trening był dla Ciebie przyjemnością, a nie przymusem. Jeśli wybierzesz
przyjemniejszą rzecz, być może uzależnisz się od endorfin, które twój organizm
wytwarza przed czy po treningu.
4) MIEJ DOBRY PLAN! Postaraj się
zaplanować trening dokładnie. Tak, żeby nic nie przeszkodziło Ci w jego
wykonaniu – zaznacz w kalendarzu datę ‘nie do ruszenia’. Potraktuj sport na
równi z innymi obowiązkami. Nie przekładasz godzin szkoły, zajęć z j.
angielskiego, tak nie przekładaj godzin treningu.
5) DZISIAJ, NIE JUTRO! Tak, dokładnie –
to najczęstsza wymówka. Muszę kupić odpowiednie obuwie do biegania, odpowiedni
strój do ćwiczeń, poczekać na lepszą pogodę i… (teraz czas na Twoją wymówkę).
Nie, nie, nie! Zacznij dzisiaj, tu i teraz…zanim zaczniesz wymyślać tysiące
wymówek.
6) ZACZNIJ OD CZEGOŚ LEKKIEGO! Nie
porywaj się z motyką na słonce. Nie od razu weźmiesz udział w maratonie, tak
samo jak na początku nie uda ci się podnieść 100kg obciążenia. Zacznij od
spacerów, potem mieszaj je z truchtem, a na koniec tylko biegaj. Tak samo z
ćwiczeniami siłowymi, bo przecież nie od razu Rzym zbudowano – zacznij od tych
lżejszych, przechodząc do coraz cięższych.
Mam nadzieję, że chociaż trochę ci pomogłam. Nie zniechęcaj
się za szybko. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć odpowiednią motywację, bo
bez tego ani rusz!