niedziela, 5 czerwca 2016

TRZYMAJ FORMĘ


Nie tylko dieta – także ćwiczenia potrzebne są do osiągnięcia swojego celu. Dobrze wiem, jak trudno jest uwierzyć w to, że da się radę. Jak dobra musi być motywacja, żeby ćwiczyć regularnie. Wierzysz, że za sprawą dobrej motywacji, uda Ci się dotrzeć do celu? Jeśli twoja odpowiedź to NIE, szkoda – źle wybrałeś. Jeśli jednak TAK, to jesteś na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu, a ja chce ci w tym pomóc.
Jak zacząć ćwiczyć? Jeśli nie miałaś wcześniej do czynienia ze sportem (w większym stopniu) czy jesteś osobą, która raczej mało się rusza, to mam dla ciebie kilka rad.
1)    CEL! Co jest twoim – wymodelowanie sylwetki, schudnięcie, a może utrzymanie dobrej kondycji? To ma znaczenie, bo przecież nie każdy trening jest taki sam.

2)    CZĘSTOTLIWOŚĆ I LICZBA POWTÓRZEŃ! Nie wierzcie we wszystko, co widzicie w internecie. Przecież dziesięć przysiadów, pompek, brzuszków, pajacyków, podciągnięć na drążku czy jakiejkolwiek innej czynności nic wam nie da! Tym bardziej, jeśli będziecie to robić tylko raz lub dwa razy w tygodniu. Tak więc – regularnie i z coraz większą ilością powtórzeń, bo po pewnym czasie organizm się przyzwyczai i to, co robiliście zwykle (a dawało efekty) nie będzie żadnym wyzwaniem (nie będzie dawało efektów), a przecież nie, o to chodzi.

3)    PIERWSZEŃSTWO MA TO, CO LUBISZ! Na sam początek nie musisz wybierać tego, co przynosi ‘najlepsze’ efekty – jak np. bieganie czy trening z popularną trenerką fitness. Nie ma sensu robić tego, co Ci  nie odpowiada, bo szybko zniechęcisz się do sportu i zaczniesz wymyślać, coraz to liczniejsze wymówki, dzięki którym będziesz mogła siedzieć na kanapie, jeść chipsy i oglądać ulubiony serial. Zacznij od tego co lubisz – pływanie, taniec, a może badminton? Chodzi o to, żeby trening był dla Ciebie przyjemnością, a nie przymusem. Jeśli wybierzesz przyjemniejszą rzecz, być może uzależnisz się od endorfin, które twój organizm wytwarza przed czy po treningu.

4)    MIEJ DOBRY PLAN! Postaraj się zaplanować trening dokładnie. Tak, żeby nic nie przeszkodziło Ci w jego wykonaniu – zaznacz w kalendarzu datę ‘nie do ruszenia’. Potraktuj sport na równi z innymi obowiązkami. Nie przekładasz godzin szkoły, zajęć z j. angielskiego, tak nie przekładaj godzin treningu.

5)    DZISIAJ, NIE JUTRO! Tak, dokładnie – to najczęstsza wymówka. Muszę kupić odpowiednie obuwie do biegania, odpowiedni strój do ćwiczeń, poczekać na lepszą pogodę i… (teraz czas na Twoją wymówkę). Nie, nie, nie! Zacznij dzisiaj, tu i teraz…zanim zaczniesz wymyślać tysiące wymówek.

6)    ZACZNIJ OD CZEGOŚ LEKKIEGO! Nie porywaj się z motyką na słonce. Nie od razu weźmiesz udział w maratonie, tak samo jak na początku nie uda ci się podnieść 100kg obciążenia. Zacznij od spacerów, potem mieszaj je z truchtem, a na koniec tylko biegaj. Tak samo z ćwiczeniami siłowymi, bo przecież nie od razu Rzym zbudowano – zacznij od tych lżejszych, przechodząc do coraz cięższych.


Mam nadzieję, że chociaż trochę ci pomogłam. Nie zniechęcaj się za szybko. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć odpowiednią motywację, bo bez tego ani rusz!

niedziela, 29 maja 2016

ZDROWE ODŻYWIANIE NA URLOPIE

Już niedługo wakacje...zaczną się z tego powodu wyjazdy nad morze czy w góry, za granicę albo nad jezioro. Wiadomo, że jeżeli jedziemy na kolonię lub obóz, to jedzenia będzie nam trudno pilnować - nie od nas przecież zależy, co podadzą na stołówce. Jeśli jednak wybieramy się gdzieś z rodziną, możemy 'pilnować' naszego jedzenia. Ale jak to zrobić?

1.Postaraj się planować posiłki.
Najłatwiej oczywiście zaplanować śniadania, bo jemy je w miejscu naszego wypoczynku. Można ze sobą zabrać suche produkty, jak np. płatki owsiane, suszone owoce, orzechy. Dobrze korzystać ze świeżych owoców. Jeżeli jesteśmy za granicą, warto spróbować tych lokalnych. Podobno smakują zupełnie inaczej niż te same, które jecie w Polsce. Jeśli chodzi o obiady, to również można sobie poradzić. Wystarczy znaleźć w menu w miarę zdrową pozycję i po prostu ją zamówić :)


2.Możesz jeść, to co lubisz, ale pamiętaj, żeby robić to z głową.
Wakacje są od robienia rzeczy przyjemnych. Również na talerzu. Jeżeli więc coś lubisz, to nie rezygnuj z tego, dlatego, że jesteś np. na diecie. Jeśli będziesz za granicą, nie ma sensu opierać się smacznym daniom, wywodzącym się z danego państwa. Jeśli jednak są bardzo kaloryczne, nie jedz ich codziennie. Staraj się spożywać dania, które nie będą przekraczać twojego zapotrzebowania energetycznego. Idąc na wycieczkę czy plaże zamiast słodkich lub gazowanych napojów, weź ze sobą zwykłą, mineralną wodę. Jako przekąskę, możesz wziąć świeże warzywa i owoce, wafle ryżowe, nabiał (np. kefir, maślanka, jogurt naturalny) oraz orzechy czy pestki i pełnoziarnisty chleb
z dobrej jakości wędliną.

3.Uwaga na lody!
Mają bardzo dużo kalorii, szczególnie te na bazie śmietany. Popularne ostatnio sorbety, przygotowywane są właśnie na jej bazie. Warto ćwiczyć silną wolę i uważać na hasła  marketingowe, które przyciągają nas co roku (i bardzo często się im udaje).

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ

Wokół nas widzimy coraz więcej żywności z napisem 'FIT', 'ECO' i tym podobne. Ale po co przepłacać z produkty z 'wyższej' pułki? Jest tyle sposobów, żeby utrzymać zdrowy styl życia sposobami, którymi do tej pory to robiliśmy. Ale to dopiero jedna rzecz. Te wszystkie kalorie mnie po prostu przerażają! Bo żeby prowadzić zdrowy tryb życia, trzeba wszystko przeliczać, tak?  Ludzie, no proszę was. Wychodzi na to, że żeby być zdrowym i szczupłym, potrzebny jest kalkulator i notes. Niestety tak nie jest...a szkoda, bo wielu osobom to by się przydało. Może coś innego - nie mogę jeść w ogóle hamburgerów, bo przytyje. To się zgadza...no praktycznie. To nie znaczy, że nie możesz w ogóle jeść hamburgerów, bo przecież jeżeli zjesz jednego hamburgera na miesiąc, to nic się stanie.


 !WSZYSTKO Z UMIAREM!

Dzisiaj krótszy post, bo zupełnie nie miałam pomysłu, co napisać - kompletna pustka w głowie.

niedziela, 3 kwietnia 2016

MITY DIETETYCZNE

Tak, wiem że od napisania ostatniego posta minął prawie miesiąc. I bardzo za to przepraszam - kompletny brak weny
i trochę mniej czasu niż zazwyczaj. Zdaję sobie sprawę, że dużo osób tu nie zagląda, więc nie ma sensu się tłumaczyć. Chcę to zrobić dla własnego spokoju. W końcu wpadłam na pomysł (korzystając z bloga myBODIE, posty zamieszcza tam dziewczyna mojego brata): MITY DIETETYCZNE.  Ponieważ mój blog nie jest o dietach, będą to raczej mity ŻYWIENIOWE. To zaczynajmy.

Warto zacząć od zrzucania wszystkiego na geny. Ile razy już słyszałam jak ktoś z nadwagą czy nawet otyłością mówi: mój tata też taki jest/był; a bo moja babcia też miała taką budowę. No dobrze, czasami rzeczywiście tak jest. Jednak najczęściej jest to wina złych nawyków żywieniowych królujących na stołach naszych, naszych babć itd. Wystarczy zmienić trochę nasz codzienny jadłospis i zobaczyć jak zmienia się nasze ciało (oczywiście trzeba także zadbać o aktywność fizyczną).

Myślicie, że owoce nie tuczą? Mylicie się. Wszystko co jecie W NADMIARZE zamienia się
w niechciany (myślę) dla was tłuszcz. Oczywiście wiadomo, że owoce powinno się jednak jeść codziennie (już sama piramida żywieniowa nam to wskazuje). Należy to robić jednak z umiarem, zresztą tak jak większość rzeczy.

Kto z was nie słyszał o tym, że powinno się jeść kolacje do godziny 18-19? Myślę, że mało która osoba (stosująca się do zasad zdrowego odżywiania). Czyli jak widać jest to mit dość popularny. Ważne jest raczej to, żeby nasz ostatni posiłek jeść na 2-3 godziny przed snem. Załóżmy, że chodzę spać o godzinie 22-23 - wychodzi na to, że kolację powinnam zjeść o 19-20. Nie byłoby sensu jeść jej o 18, bo jeszcze przed snem usłyszałabym burczenie w brzuchu, co z kolei zmusiłoby mnie
do spożycia jakiejś przekąski (raczej nie najzdrowszej). 

I ostatni mit: jak będę jeść BARDZO MAŁO to na 100% schudnę. Czyli mowa tu praktycznie o tak zwanej głodówce. Proszę was, ludzie! Nawet nie wiecie jak bardzo sobie tym szkodzicie.
 Ja po prostu mówię temu !NIE! Powodów tego jest dużo, więc odsyłam was do artykułów
o głodówkach.

To by było tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że post was zaciekawił i będziecie zaglądać tu częściej :)

sobota, 5 marca 2016

CO SIEDZI W...


produktach, które kupujemy i zjadamy? Czy nazwa mówi nam wszystko? Otóż nie, dlatego chcę bliżej przyjrzeć się czterem produktom, które (myślę) dość często kupujemy. 

Zacznijmy od jogurtu ‘owocowego’ (7 zbóż bakoma). Kojarzy się on ze zdrową, pożywną
i zawierającą dużo owoców przekąską. Niestety, nie do końca tak jest. Zawiera dużo cukru, który w nadmiernych ilościach jak wiadomo prowadzi do nadwagi i otyłości. Owoców nie znajdziemy tu prawie w ogóle, bo jednak 0,8% to dużo nie jest.  Ziarna zbóż to tylko 2,7% tego jogurtu. A na pierwszym miejscu znajduje się pszenica, czyli chyba najmniej wartościowe zboże.

Teraz weźmy wodę smakową. Jak wiadomo – cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy, czyli puste kalorie, co w nadmiernych ilościach = nadwaga czy cukrzyca. Ilość soku owocowego wynosi tylko 0,1%, a to już naprawdę bardzo mało. Poza tym zawiera benzoesan sodu, który w za dużych ilościach może podrażnić śluzówkę żołądka. A w połączeniu z witaminą C (E300) może przekształcić się w rakotwórczy benzen (powoduje ostre jak i przewlekłe zatrucia).

Przyszedł czas na słone przekąski. Produkt popularny wśród młodzieży i dorosłych, bo kto nie lubi chipsów, prażynek czy paluszków? Może zacznijmy od tych ostatnich. Zawierają dużą ilość soli, która zwiększa ryzyko nadciśnienia. Możemy znaleźć w nich też tłuszcze roślinne utwardzane, które zwiększają ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. Przejdźmy do chipsów – o nich słyszymy najgorsze opinie. Bardzo kaloryczne i tłuste, a o dostarczeniu
do organizmu składników odżywczych nie ma mowy. Dodawane są do nich sztuczne aromaty
i cukier. Zawierają glutaminian monosodowy mogący wywoływać nadpobudliwość. Kolejne
i ostatnie w tej grupie są prażynki.  Tłuszcz – dużo i słabej jakości. Najczęściej ten nasycony, który jak już wcześniej wspominałam, zwiększa ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia.

Nadszedł czas na ostatni produkt – baton Mars. Cukier, cukier, cukier i jeszcze raz
cukier – chyba najprostsza droga do cukrzycy. Syrop glukozowo-fruktozowy, czyli w sumie jeszcze gorszy cukier. Potęguje apetyt i powoduje szybkie tycie, to chyba wystarczy?
I w kolejnej rzeczy – tłuszcz roślinny. Prawdziwa trucizna (jeśli utwardzany) – podwyższa zły cholesterol, a obniża dobry, może prowadzić do miażdżycy, cukrzycy i wielu innych chorób. Ale czy w batonach jest coś choć trochę zdrowego? Tak. Są to, np. orzeszki ziemne – choć bardzo kaloryczne, to obniżają zły cholesterol; miazga kakaowa – źródło potasu, żelaza
i magnezu.







niedziela, 21 lutego 2016

PO CO TO WSZYSTKO?

Po co się zdrowo odżywiać? Po co ćwiczyć? PO CO TO WSZYSTKO? Spróbuje odpowiedzieć w tym poście na te pytania. 

Zdrowe jedzenie...czemu mamy je jeść? Co nam to da? Już sama 'nazwa' pokazuje nam, że to zdrowe. Witaminy, cukry, tłuszcze, białka i węglowodany w odpowiednich ilościach. Te wszystkie rzeczy pomagają naszemu organizmowi w prawidłowym funkcjonowaniu. Proste pytanie...kto nie czułby się dobrze w szczupłym ciele? No właśnie, mało która osoba. To kolejna przyczyna tego, że ludzie się odchudzają - ćwicząc i spożywając zdrowe produkty. Poza tym...chyba nikt nie chce skończyć na szpitalnym łóżku nie mogąc zrobić nic bez pomocy drugiej osoby? 

Sport...czemu mamy go uprawiać? Co nam to da? Rozwijamy w ten sposób nasze mięśnie. Odpowiedni trening cardio sprawia, że spalamy tłuszcz. A jeżeli nie chcemy chudnąć ani nabierać masy mięśniowej? Pomaga nam utrzymać formę i kondycję, a przy tym prowadzić zdrowy tryb życia. Na sam koniec zostawiam wam filmik z fb (KLIK):


sobota, 6 lutego 2016

START

Cześć! Mam na imię Marta. Jestem zwykłą czternastoletnią (rocznikowo) dziewczyną, która zdecydowała się założyć bloga. Przyczyną tego jest projekt z Unii Europejskiej, w którym biorę udział. Jako temat wybrałam zdrowy styl życia...tak więc wiadomo już, o czym będzie blog. Postaram się pisać posty regularnie. Będę tu zamieszczała zdjęcia (zrobione przeze mnie) i publikowała posty dotyczące zdrowia. Ale teraz koniec o blogu, opowiem wam trochę o mnie.

Jak już mówiłam...no ok - pisałam, jestem Marta i mam 14 (rocznikowo) lat. Uwielbiam czytać książki. Nie ukrywam, mam już dość sporą biblioteczkę. Poza tym KOCHAM siatkówkę. Jestem od niej uzależniona (zresztą tak samo, jak od czytania). Oczywiście, nie obejdzie się też bez oglądania filmów. To kolejna czynność, która znalazła się na liście lubianych przeze mnie rzeczy. Myślę, że tyle wystarczy. Jak zdobędę odpowiednią ilość obserwatorów, postaram się zrobić Q&A.